Święta góra i narodowa morela – pora na podróż do Armenii

Niewielki kraj w cieniu majestatycznej góry, pełen gościnnych ludzi… oto Armenia! Jak brzmi drewno drzewa moreli, jak najlepiej zwiedzać Erywań i dlaczego monastyr Sewanawank leży na półwyspie? Poznajcie Armenię razem z Manuką!

Święta góra i narodowa morela – pora na podróż do Armenii!

Cały podekscytowany ląduję w Erywaniu, gdzie z lotniska odbiera mnie mój znajomy, Serż. Już się cieszę na odkrywanie kolejnego miejsca! Serż zapowiada trochę klasycznego zwiedzania stolicy i okolicy, a ja sięgam po przewodnik, żeby trochę się dokształcić w temacie.

Armenia i Ormianie

Okazuje się, że Armenia ma naprawdę długą historię. Jako pierwszy kraj przyjęła chrześcijaństwo – już w 301 roku naszej ery – a jej stolica jest starsza niż Rzym. Niegdyś była wielkim mocarstwem pomiędzy trzema morzami, dzisiaj jej powierzchnia dorównuje województwu wielkopolskiemu…

Ormianie – tak mówimy o całym narodzie, Armeńczycy – o mieszkańcach samej Armenii. Wśród wszystkich zaś wciąż żywa jest pamięć o wielkich tragediach przeszłości. „Ormianie bardzo wiele przeszli, zwłaszcza w historii najnowszej, rozumiesz, ludobójstwo sprzed stu lat”, mówi cicho Serż, a ja kiwam głową ze zrozumieniem.

Serż nalega, żebym podczas pobytu zamieszkał razem z jego rodziną. Mam okazję doświadczyć armeńskiej gościnności! Armenia to kolejne miejsce, w którym czuję się jak w domu, gdzie troszczą się o mnie i hołubią z wszystkimi zaszczytami. Najlepsze kąski z posiłku, honorowe miejsce przy stole… tak się traktuje gości w ormiańskim domostwie!

Ormianka z tradycyjnym słodkim plackiem, znanym jako gata

Ormianka z tradycyjnym słodkim plackiem, znanym jako gata

Miasto, góra i jezioro

Trzy miejsca, które muszę zobaczyć w Armenii? Serż ma dla mnie receptę na klasyczne zwiedzanie: Erywań, Ararat i Sewan! Stołeczny Erywań podobno najlepiej poznaje się na piechotę, i choć większość dzisiejszych budynków to dziedzictwo radzieckie, miasto ma swój wyjątkowy, niepowtarzalny klimat.

Plac Republiki w Erywaniu

Plac Republiki w Erywaniu

Z Erywania widać Ararat, świętą górę Ormian, która jest symbolem całego kraju i ważnym elementem tożsamości jego mieszkańców – nawet jeśli obecnie znajduje się na terytorium Turcji. To na górze Ararat miała osiąść arka Noego! Według liczącej tysiąclecia legendy Ormianie pochodzą od prawnuka Noego, Haika. Sama góra widnieje w godle Armenii i robi niezwykłe wrażenie, wznosząc się majestatycznie pośrodku równin.

A Sewan? To olbrzymie jezioro, jedno z najwyżej położonych na świecie. Dlatego pisano o nim „kawałek nieba, które zstąpiło między góry”. Błękitne wody prezentują się wyjątkowo malowniczo! Na półwyspie nad jeziorem leży jeden z rozlicznych monastyrów, Sewanawank. Kiedyś mieścił się na wyspie, ale na skutek rabunkowej gospodarki wodnej poziom wód bardzo się obniżył.

Klasztor Sewanawank nad jeziorem Sewan

Klasztor Sewanawank nad jeziorem Sewan

Od moreli do koniaku, czyli armeńskie symbole kulinarne

„Wiesz, że morele pochodzą z Armenii?”, zagaduje mnie mój przyjaciel, gdy siadamy na chwilę w cieniu drzewa morelowego. Bardzo wiele wskazuje na to, że morele – i brzoskwinie! – pojawiły się w Europie za sprawą Aleksandra Wielkiego, który przywiózł owoce do Grecji.

Morela jest traktowana w Armenii jako narodowy owoc. Jada się ją świeżą, suszoną, w konfiturze, w cieście… Z drewna drzewa morelowego wytwarza się też słynny armeński instrument dęty, znany jako duduk. Jego tęskne brzmienie zachwyca melomanów na całym świecie – można go nawet usłyszeć na niejednej ścieżce dźwiękowej, choćby w filmie „Gladiator”!

Wielka estyma, jaką Ormianie darzą górę Ararat, znalazła wyraz też w nazwie ich najsłynniejszego trunku, czyli koniaku ArArAt wytwarzanego z białych winogron. „Technicznie ArArat to brandy, ale Francuzom tak zasmakował, że oficjalnie można go nazwać koniakiem!”, śmieje się Serż. Ha, chyba już wiem, co przywiozę na pamiątkę!

Koniak ArArAt – jeszcze jeden hołd dla góry Ararat!

Koniak ArArAt – jeszcze jeden hołd dla góry Ararat!

Moja wyprawa do Armenii powoli dobiega końca i szkoda mi opuszczać ten mały, ale niezwykły kraj. Żegnam się wylewnie z Serżem i po raz ostatni rzucam okiem na imponujący masyw Araratu. Ta góra ma w sobie coś, co zostaje na długo w sercu…

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl