Cuda Kalifornii: prastare jezioro, wymarłe miasto i potężne sekwoje

Jeśli słoneczna Kalifornia kojarzy się Wam tylko z Miastem Aniołów i Hollywood… to pora poznać jej inne oblicze! Manuka przemierza jeden z najbardziej znanych stanów Ameryki w poszukiwaniu niezwykłych miejsc.

Cuda Kalifornii: prastare jezioro, wymarłe miasto i potężne sekwoje

Ląduję w Kalifornii i zastanawiam się, co dalej. W moich podróżach szukam niezwykłych miejsc, zarówno zjawisk na łonie natury (pamiętacie Oko Afryki?), jak i tych stworzonych ludzką ręką. Tym razem jednak chciałbym się wybrać gdzieś poza ekscytujące Los Angeles. Z pomocą przychodzi mi moja znajoma, Mia. „Zacznijmy od jeziora Mono, na pewno ci się spodoba!”, obiecuje i otwiera bagażnik swojego land rovera, żebym mógł wrzucić plecak.

Wielkie, stare, słone: jezioro Mono

Różne już mi się zdarzało odwiedzać fenomeny natury, ale takie cudo jak jezioro Mono w Stanach Zjednoczonych jest tylko jedno! Stanąć na brzegu zbiornika, który znajduje się w tym samym miejscu od ponad 760 tysięcy lat – oto dotyk wieczności. Przyznaję, trochę mam ciarki z przejęcia. „Ale widok!”, rozmarza się Mia.

Dookoła rozpościera się iście księżycowy krajobraz – wapienne formacje wznoszące się nad taflą wody sprawiają wrażenie, jakbyśmy przenieśli się do jakiegoś kosmicznego filmu. Filmowcy zresztą chętnie korzystali z tutejszych plenerów: kadry znad jeziora Mono znajdziemy choćby w westernie „Mściciel” z Clintem Eastwoodem.

Wapienne formacje, z których słynie jezioro Mono

Wapienne formacje, z których słynie jezioro Mono

„Te formacje to tufy”, wyjaśnia Mia z nosem w przewodniku. „Powstały dzięki reakcji słonej wody w jeziorze z słodkimi źródłami na jego dnie”. Prócz nich ponad taflą jeziora wnoszą się dwie wulkaniczne wyspy, Negit i Paoha, na które można popłynąć kajakiem – albo, gdy poziom wód jest niższy, przejść po półwyspie.

Nie jesteśmy tu jedynymi gośćmi – brzegi Mono odwiedzają turyście, ale też liczne ptactwo, a także owady i krewetki. Ludzie od dawna przyjeżdżają tutaj, żeby podziwiać okolice. „Był tu kiedyś na kempingu Mark Twain, autor Przygód Tomka Sawyera”, mówi Mia. Potem pisał o jeziorze Mono jako o „najbardziej samotnym miejscu na świecie”…

Jezioro Mono o poranku – cisza, spokój, samotność…

Jezioro Mono o poranku – cisza, spokój, samotność…

Tu kiedyś tętniło życie – wymarłe miasto

Mam jeszcze trochę czasu i namawiam Mię do dalszego zwiedzania, na pewno niedaleko czeka coś, co warto zobaczyć. „Jest Bodie, miasto-widmo, co ty na to?”, pyta dziewczyna. Co ja na to?  Jedziemy!

Bodie to nieco upiorny świadek epoki gorączki złota w Kalifornii. Powstało w połowie XIX wieku, kiedy na ten tereny zaczęli przybywać śmiałkowie poszukujący cennego kruszcu. Prowizoryczny obóz rozwinął się w świetnie prosperujące miasteczko, z własną linią kolejową, sklepami, salonami, hotelami, a nawet Chinatown. Przyjeżdżali tu zarówno ludzie szukający nowego życia, jak i różne typy spod ciemnej gwiazdy.

Porzucone auta i puste budynki – Bodie sprawia upiorne wrażenie

Porzucone auta i puste budynki – Bodie sprawia upiorne wrażenie

„Czemu miasto wymarło?”, pytam Mię, a ona wzdycha. Przyczyn jest kilka: Wielki Kryzys lat 30. XX wieku, wyczerpanie się złóż złota, rozliczne pożary. „Ostatni wielki pożar w 1932 roku pochłonął prawie wszystkie budynki”, mówi dziewczyna. To, co możemy podziwiać teraz, to właśnie ta resztka zabudowań, pieczołowicie chroniona.

Przechadzamy się po cichym, bezludnym Bodie i znów mam ciarki. Jestem przekonany, że Mia zna jakieś opowieści o tutejszych duchach, ale chyba poproszę o opowieść, jak już wrócimy do cywilizacji…

Taka wielka ta sekwoja, czyli park Yosemite

Ale zanim cywilizacja, jeszcze jeden cud natury – a właściwie cały wielki park cudów! W Kalifornii, na zboczach Sierra Nevada, znajduje się Park Narodowy Yosemite, jeden z najbardziej znanych parków w całych Stanach. Tak, tak, to między innymi tutaj rosną te potężne sekwoje!

Tereny te znajdują się pod ochroną już od ponad 150 lat. Wspaniałe wodospady, ogromna różnorodność gatunków roślin i zwierząt i oszałamiające widoki – Yosemite to raj dla miłośników natury. Zaczynam żałować, że nie mamy namiotu, można tutaj przenocować…

„Zrobimy sobie za to zdjęcie z sekwoją!”, obiecuje Mia, machając telefonem. Tutejsze sekwoje (właściwie, mamutowce olbrzymie) to drzewo-symbol Kalifornii. Ten konkretny gatunek sięga kilkudziesięciu metrów i może żyć setki lat. Najstarsze drzewo w Yosemite to sekwoja znana jako „Grizzly Giant”, liczy sobie, bagatela, około 1800 lat i 65 metrów. Taki się malutki czuję…

Sekwoje w Yosemite naprawdę sięgają nieba!

Sekwoje w Yosemite naprawdę sięgają nieba!

Wracamy z powrotem do Los Angeles stanową autostradą i przeglądam zdjęcia – kosmiczne tufy, wymarłe miasto, olbrzymie sekwoje… nie, żadna fotografia tego nie odda, tego niesamowitego uczucia. Wszystkie cuda Kalifornii najlepiej zobaczyć osobiście!

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl